apeluję o wsparcie.
Wiem, że jesteście TU i czytacie TO. Błagam o odpowiedź i radę. Jestem okrutnie rozdarta przez rzeczywistość i żaden film, żadna fikcja nie pomoże podjąć odpowiedniej decyzji.
Co w przyszłości ma znaczenie? Mam tu na myśli kwestię pracy. Wiedza, umiejętności, papier, znajomości? Może po części znam odpowiedź. Ale powiedzcie, co tak na prawdę się liczy. Jak dobrze znacie rzeczywistość, by wnioskować? Jestem przybijana do ściany z każdej prawie strony. Rodzice, rodzeństwo, zaufani nauczyciele próbują zmusić mnie do zdobycia wyższego wykształcenia. Oczywiście akceptują fakt, że chcę być fotografem, zdobyć w tej dziedzinie potrzebną wiedzę i umiejętności w prywatnych szkołach. Ale mimo wszystko każdy po kolei bombarduje mnie słowami: musisz mieć coś obok, coś w zamian, coś na czarną godzinę, jeśli ci nie wyjdzie; kobiety mają trudniejsze życie w biznesie, potrzebują wykształcenia dla uzyskania szacunku, a bez szacunku nie masz nic; nigdy nie wiesz, kiedy może ci się to przydać, a przyda się na pewno, itp. Podsuwają mi na talerzu śmierdzącą anglistykę, marketing i zarządzanie. A ja nie potrafię spojrzeć na to inaczej – na takie studia idą ludzie (jeśli nie robią tego z powołania i pasji) bez perspektyw, bez marzeń, którzy nie mają nic innego do roboty, idą za głosem rodziców, czy rówieśników. Jaki sens tracić na to czas i pieniądze, gdybym mogła go poświęcić na rozwój naszej firmy i dalsze kształcenie w kierunku fotografii i reklamy? Po co mi pieprzony świstek? A przyznaję, że widzę wiele takich osób, chociażby na goldenlinie i za każdym razem myślę ‘gees, na tym świecie wykreowany jest chory szablon. czemu tak mało z nas ma odwagę, by go złamać? po co wciskamy się w szarą rzeczywistość, która nie da nam radości?’.
Zaczynam pękać. Może rzeczywiście przydałaby mi się wiedza w zakresie zarządzania, by nasza firma jeszcze owocniej prosperowała? Zmierzam ku temu również przez fakt, że powoli ginie we mnie idea nauki w filmówce warszawskiej. Ignoranci nie chcą zrobić dla mnie dziennych, przez co zapisując się na zaoczne będę zmuszona opuszczać zajęcia przez wesela. Ta szkoła to moje marzenie, polskie marzenie. Nie będę już wspominać o london college of fashion. Mam nadzieję, że chociaż olzowi się uda. Wyjechałabym z Tobą, wiesz o tym. Gdyby tylko nie to, co już tu zaczęłam tworzyć. Ale nie mogę się poddać. Mam plan. Pokażę, że jestem wyjątkowa, że mi niesamowicie zależy i oproszę o pewną ulgę i przymknięcie oka na moje nieobecności. Będę aktywnie brać udział w zajęciach i systematycznie nadrabiać te opuszczone. Dam z siebie wszystko, żeby to załatwić. A jeśli mi się nie uda, nie będę tego traktować jako porażki. To będzie tylko ich błąd, a mój dowód zaangażowania.
I właśnie mnie olśniło… 0_O gdybym… Skończyła ten pieprzony marketing, zakończyła po kilku latach działalność weselną, złożyła papiery na LCOF, wyjechała do Anglii i spełniła jeszcze piękniejsze marzenia?
What do you think? Am I able to manage?

To, czy liczy sie papierek zalezy od tego, w jakiej branzy bedziesz chciala sie obracac. A w takich wolnych zawodach jak fotografia najbardziej liczy sie to co umiesz, Twoje umiejetnosci. Co Ci da scistek papieru, gdy nie bedziesz w stanie zrobic chocby 1 zdjecia, z ktorego nie bylabys zadowolona? Pasja-to jest najwazniejsze. I trwale dazenie do wyznaczonego celu. Pokaz swiatu na co Cie stac (bosh-jak w tej glupiej polskiej piosence mi wyszlo ;), marzenia sa naprawde wazne. I warto je urzeczywistniac. A widze, ze masz talent-nie zmarnuj go. Nie pozwol zeby ktos inny zadecydowal, co w zyciu jest dla Ciebie wazne. Nauczyciele? Bez obrazy-ale jakos nigdy ich nie szanowalam, ich codziennie szare zycie, wyklepane na pamiec regulki, które powtarzaja od kilkunastu lat. Tak chcesz skonczyc? W nudnym, szarym zyciu, gdzie na pierwszym miejscu jest stagnacja, brak rozwijania sie? Taki nauczyciel napisze sobie magisterke, zatrudnia go do szkoly i fajrant. Nic nie robi w kierunku swojego rozwoju. Jest wypalony. To tacy ludzie nie wierza w marzenia, chca Ci je odebrac, sprowadzic bolesnie na ziemie. Rob to co kochasz, a bedziesz w tym najlepsza. Poza tym, jak teraz nie zaczniesz studiowac zarzadzania-nic straconego. Zycie jest dlugie, zawsze znajdzie sie odpowiedni czas zeby podjac nowe studia, nowe wyzwania. U mnie na roku sa ludzie, ktorzy maja na oko 40 lat. Zawsze jest czas na nauke, jesli sie tego chce. Odrobine zaparcia, chceci, odpornosci na krytyke ze strony innych.
Szkoda jedynie, ze bedziesz opuszczala zajecia w filmowce warszawskiej przez wesela. To sa studia zaoczne-moze byc trudniej ze zdobyciem od kogos notatek, czy jakis materialow.Wiesz-ludzie spotykaja sie 2 razy w miesiacu, nie bardzo jest czas, zeby sie z kims zakolegowac. Inaczej sprawa wyglada na dziennych-spotykasz sie z ludzmi codziennie,wiec wieksza szansa na zakumplowanie sie z kims.A co za tym idzie-latwiej jest pozyczyc notatki, bo masz od kogo :)
Placisz za szkole (podejrzewam, ze nie mala kwote), wiec szkoda zebys nie pojawiala sie na zajeciach.. Nie ma jakiejs zastepczej szkoly, gdzie moglabys studiowac fotografie i gdzie zajecia prowadzone sa w trybie dziennym?
Wiec glowa do gory! Pozdrawiam i trzymaj sie cieplo :)
high heels
marzec 20, 2008 at 7:49 am
nie mam zamiaru robic czegos, co nie bedzie mi sprawiac przyjemnosci – to jest jasne. bedzie fotografia. ale czy do rozkrecenia mojego wlasnego interesu, pracy z agencjami nie powinna swiecic mi w CV magisterka? tak, jako uzupelnienie. to mnie zastanawia.
nauczyciele – rowniez nie mam do nich duzego zaufania i podchodze do ich slow z ogromnym dystansem. rozmawialam z jedna, bardzo przyjazna kobieta, nauczycielka przedsiebiorczosci o moim problemie z WSF. powiedziala, ze nie musze konczyc wyzszych, ze powinnam mimo wszystko sprobowac w filmowce, pogadac z nimi, przedstawic sytuacje i poprosic o ustepstwa. powiedziala, ze musze sie podjac tego ryzyka. sprobuje tez zdobyc stypendium na WSF. to by rozwiazalo problem straty kasy za nieodbyte zajecia.
jest pewna szkola, ale jej poziom jest znacznie nizszy niz filmowki. warszawska szkola reklamy (szkolareklamy.pl). maja niskie oplaty, ale jakosc zajec nie do konca mi lezy… choc z drugiej strony podoba mi sie ten nacisk na reklame i zajecia zwiazane z nia.
jest rowniez wyzsza szkola nowych mediow i sztuk wizualnych. ale ich strona przestala dzialac, maile rowniez. nie moge znalezc zadnych informacji o nich, wiec nie mam pewnosci, czy dzialaja. ostatni raz, jak bylam na ich stronie, to jeden semetre nauki kosztowal… 12 tysiecy :|
you know i'm no good
marzec 20, 2008 at 11:11 am
A co to znaczy, ze “jej poziom jest znacznie nizszy”? skad to wiesz, skoro nie probowalas?to jakiejs studenckie plotki? powiem Ci, ze ilu studentow, tyle opinii. I nie warto sie za bardzo nimi kierowac, bo czasami mozna sie przejechac Znam to bardzo dobrze. Moim zdaniem nie warto opuszczac zajec skoro za nie slono placisz. I nie sadze, zeby Twoja wybrana szkola poszla na jakies ustepstwa. Jestes zwyklym studentem..Jak nie Ty to znajda kogos innego na Twoje miejsce. taka rzeczywistosc.
co do magisterki w CV. nie wydaje mi sie, zeby byla taka istotna jak Ci sie wydaje. Sama mowilas, ze na goldenlinie jest mnostwo osob, ktorym sie udalo. Wiec dlaczego Ty mialabys poniesc kleske?
Mowie Ci-wiecej pewnosci siebie, odwagi, nutki ryzyka i swiat jest Twoj!
Btw-cena tej drugiej szkoly poprostu zabojcza-12. tysiakow :\
high heels
marzec 20, 2008 at 12:34 pm
zadne plotki. znam obydwie szkoly, bo moj partner tam uczeszcza/l. kadra tez mowi cos o poziomie nauki.
w tej drugiej, ‘gorszej’ szkole jest tzw. indywidualny tryb nauczania dla wyjatkowych uczniow. byc moze filmowka tez by na to poszla. potrafie dowiesc, ze jestem wyjatkowa ;P
eh, zycie zycie.
teraz zaczynam sie zastanawiac nad strategia reklamy. podobno mozna z tego magisterke zrobic. moze bym ucieszyla moich rodzicieli tym. ale nie bawi mnie nauka logiki, ekonomii itp :/
you know i'm no good
marzec 20, 2008 at 5:23 pm
nat mieszkajaca w londynie – przeszczesliwy olz.
olz
marzec 20, 2008 at 11:45 pm
Kiedys moze nadejsc dzien, gdzie brak stymulacji mentalnej, ktora otrzymujesz na studiach zbierze swoje zniwo. Oczywiscie jest to czyste teoretyzowanie, bo mozesz sie obijac i nic z tego nie wyniesc. Nie musisz tez konczyc studiow by byc oczytanym czlowiekiem. Rownie dobrze mozesz sie nauczyc z muzyki, z filmu, z zycia. Kwestia to tylko chciec, kwestia to wiedziec samemu w ktora strone sie chce isc i po jakie sprawy najlepiej siegnac by wzbogacic swoje spojrzenie. Dobra sprawa to miec swojego mentora. W Polsce moze byc o to trudno ale i u nas znajdzie sie pare nazwisk do ktorych warto uderzac.
Studia, jest to tez forma pewnego treningu, wytrwalosci, charakteru. Jak to mowia, czasem na skroty wychodzi dluzej i ze najjasniejsze gwiazdy swieca najkrocej;)
Moze gdzies na filozofie? historie sztuki? niby nuda ale pobudzajaca umyslowo.
No i mowia tez ze nie samym talentem do zdjec czlowiek zyje, wypadalo by co nieco marketing 101 opanowac by sie dobrze sprzedac.
Nie rozumiem za bardzo twojego pospiechu, kazda klatka ma swoje miejsce na filmie.
konradj
marzec 21, 2008 at 7:20 am
to sa studia-wykladowcow nie interesuje, ze pracujesz. nie ma cie i masz nieobecnosc. nie wazne z jakiego powodu. Nie ma zmiluj. Zadne tlumaczenia nic nie daja. To nie liceum. Tak jest u mnie. Nie tylko Ty masz prace-kazdy pracujacy student chcialby zeby przymykano oko na jego nieobecnosci.
A reklama jest totalnie nudna, w agencjach reklamowych pracuja ludzie z roznych branz, czesto bez dyplomow.To jeden wielki zlepek ludzi, ktorzy trafili tam przypadkowo. Wiec tak naprawde gdybys byla tym zainteresowana to nie potrzebna Ci magisterka, zeby tam pracowac.
Nie mysl, ze jak pojdziesz na studia to bedziesz sie uczyla tego, czego chcesz. Szczegolnie w pierwszych latach jest mnostwo przedmiotow, ktore niekoniecznie sa zwiazane z tym, co studiujesz. To takie glupie zapychacze. Czesto obowiazuje tu zasada trzech “z”: zakuj, zalicz, zapomnij. Przyzwyczaj sie do tego.
high heels
marzec 21, 2008 at 7:26 am
konrad, filozofia odpada zdecydowanie, to nie na moj maly mozdzek. z historia sztuki moge co zrobic? no pedagogike tylko pewnie. ale juz mi wystarczy tej historii sztuki do matury.
high heels, jezeli szkola oferuje ‘indywidualny tok nauczania dla wyrozniajacych sie uczniow’, to mysle, ze jednak wykladowcy potrafia byc przychylni.
oh man, zaczynam zalowac, ze nie rozszerzalam maty i nie zdaje jej na maturze. moglabym z tym uderzyc do panstwowych szkol, a z historia sztuki moge liczyc tylko na platne studia :|
you know i'm no good
marzec 21, 2008 at 9:57 am
aha-no to z tym “indywidualnym tokiem nauczania dla wyrozniajacych sie uczniow” nie jest glupi pomysl i fajnie, ze szkola to oferuje. Ale wiesz,ze bedzie ciezko sie dostac do elity tych najlepszych? to beda ludzie z calej polski, kazdy ma podobne zdolnosci i bedzie walczyc jak wsciekly o swoje. Wyscig szczurow ot co.
rzeczywiscie szkoda z ta matma-to Twoj blad, ze nie wzielas tego wczesniej pod uwage. Na kazda uczelnie mozna sie dostac, jesli zdalo sie wystarczajaco dobrze ten przedmiot.
Wiem, ze wybor uczelni to dla Ciebie wielki dylemat i sprawa zycia lub smierci. To, ze juz w pazdzierniku nie podejmiesz nauki na wybranym kierunku to nie koniec swiata. Zycie jest naprawde dlugie,nie problem za rok zdac na maturze matematyki i dostac sie na wymarzona uczelnie. Znam osobiscie takie osoby i cholernie im zazdroszcze determinacji. Bo oprocz studiow, mieli tez prace, poprawili mature, zdali egzaminy na wymarozny kierunek. Mi tam by sie nie chcialo w to bawic :)
btw-historia sztuki?czemu nie zwyczajna biologia :P
high heels
marzec 21, 2008 at 4:33 pm
a czemu biologia?
no ok, przyznaje, ze przez chwile bralam ja pod uwage w gimnazjum, kiedy mialam w planach bycie slawnym psychologiem. ale zadne przedmioty scisle nie sa dla mnie.
mam talent do jezykow obcych i uwaga… matematyki, ale zadna fizyka, chemia, czy biologia. nigdy mi to nie wychodzilo. potwierdzil to sam zbigniew nowak (rece, ktore lecza XD). a czemu historia sztuki? bo myslalam, ze tylko to mi sie przyda, gdy bede szla na fotografie. i nie myslalam juz o niczym innym. potem moi rodzice ubzdurali sobie, ze jednak musze zrobic magisterke. i o. a podobno rowniesnicy zazdroszcza mi takiej determinacji i pewnosci seibie… :|
you know i'm no good
marzec 21, 2008 at 5:05 pm
“konrad, filozofia odpada zdecydowanie, to nie na moj maly mozdzek. z historia sztuki moge co zrobic? no pedagogike tylko pewnie. ale juz mi wystarczy tej historii sztuki do matury.”
ech chyba mnie calkowicie nie zrozumialas, to jakie zdjecia robisz to wynik wszystkiego co sie dzieje w okolo ciebie tak naprawde i im bardziej potrafisz myslec abstrakcyjnie i swobodnie tym lepsze te zdjecia robisz. Nie pisalem o filozofii i historii sztuki bys poszla na etat, w ogole czuje sie zniesmaczony twoja odpowiedzia:D
konradj
marzec 21, 2008 at 10:51 pm
haha XD nevermind ;D
you know i'm no good
marzec 21, 2008 at 10:57 pm
Biologia, bo jakos pierwsza przyszla mi na mysl. Taki zwyczajny przedmiot jak matematyka, czy historia. A historia sztuki?Sorry, ale nie rozumiem Twojego wyboru..Praktycznie nigdzie nie wymagaja tego przedmiotu-wiec zamknelas tym samym droge na jakies inne kierunki.
Co z tego, ze inni zazdroszcza Ci pewnosci siebie i determinacji? Skoro sama jej nie czujesz? Wszyscy wokol Ciebie widza je w Tobie, ale nie Ty. To chyba cos nie tak..I wydaje mi sie, ze nie ma Ci czego zazdroscic, skoro sama tego nie czujesz..
a zeby dostac sie na psychologie mozna zdawac tez matme
i nie rozumiem stwierdzenia, ze Twoim rodzice ubzdurali sobie, ze musisz zrobic magisterke…No sorry, ale to chyba Twoje zycie, Twoje wybory..a nie ich. Chyba sama wiesz, co jest dla Ciebie najwazniejsze.
high heels
marzec 22, 2008 at 9:23 am